W ostatnim czasie rozpoczęłam kurs dogoterapii, dlatego też zrodził się pomysł, aby przybliżyć to jak wygląda nowoczesne podejście do dogoterapii. Opowiem również o kynoedukacji, ponieważ jest to troszkę inny typ zajęć, a często wrzuca się takie zajęcia w worek zwany dogoterapią, a jednak cel zajęć jest z grubsza inny.
Dogoterapia (czasem można też spotkać się z nazwą Kynoterapia, jest to to samo co dogoterapia) może kojarzyć się z różnymi zdjęciami takich zajęć w Internecie, które obecnie są już nieaktualne. Niedozwolone jest kładzenie się uczestników na psie, nie dawanie psu przerw podczas zajęć lub bardzo wypchany grafik z zajęciami dla jednego psa. W nowoczesnym podejściu odchodzi się nawet od głaskania psa, co jak pokazuje obecna nauka, pies nie lubi takiego kontaktu z obcymi osobami.
Pies, który lgnie do obcych dorosłych ludzi i dzieci, tak na prawdę przyjmuje jedną ze strategii przetrwania czyli flirt. Polega on na podchodzeniu do obcych i wymuszaniu uwagi bądź głaskania, pies taki może lizać, trącać łapą obcego, merdać żywo ogonem, a nawet położyć się na grzbiecie i pokazać brzuch. Pies w ten sposób radzi sobie ze stresem związanym z kontaktem z obcymi ludźmi, nauczył się, że skoro i tak nie uniknie kontaktu, to sam wyprzedzi bieg zdarzeń (przejmie kontrolę nad sytuacją) i przyjdzie się „przywitać”, aby mieć to już za sobą. Nad takimi psami trzeba pracować, pokazując mu inne strategie radzenia sobie np. odejście z sytuacji. Po co pisałam o flircie? Po to, aby uświadomić, że taki pies w cale nie kocha wszystkich i nadaje się jako pies terapeutyczny, ale pod warunkiem ustalenia odpowiednich zasad na zajęciach z uczestnikami oraz trzymania go na długiej smyczy podczas zajęć, uniemożliwiając mu swobodne podchodzenie do wszystkich na sali.
Obecnie dogoterapia polega głównie na interakcji osoby terapeuty z uczestnikiem lub grupą uczestników, a pies jest tylko dodatkiem, opowiada się o psach, ich potrzebach, cały czas psi temat się przewija podczas zajęć. Pies będzie miał do wykonania jakieś zadanie, za które zostanie nagrodzony, ale wszystko dzieje się w komfortowych warunkach dla psa. Obecność psa na zajęciach umożliwia przełamanie nieśmiałości czy niechęci do zajęć, uczestnik chętniej podejmie się jakiegoś działania czy współpracy, gdy na sali jest pies. Praca psa terapeutycznego jest regulowana przez Polskie Towarzystwo Kynoterapeutyczne.
Na koniec troszkę o Kynoedukacji, spotykając się pierwszy raz z taką nazwą, można się nieźle głowić, o co tu chodzi, a to po prostu edukacja o psach. Częstymi tematami poruszanymi podczas takich zajęć to psi dobrostan, psia komunikacja, profilaktyka pogryzień czy zapobieganie bezdomności psów. Oczywiście na zajęciach typowo terapeutycznych takie tematy również się przewijają, ale ogólny cel zajęć jest inny. W dogoterapii pracuje się najczęściej z jakimś problemem uczestnika lub grupy i dąży się do poprawy dobrostanu uczestnika, główny cel jest terapeutyczny, a wiedza o psach jest przekazywana jako dodatek do zajęć. Natomiast podczas zajęć Kynoedukacyjnych głównym celem jest edukacja uczestników i poprawa dobrostanu psów, a także zmniejszenie liczby pogryzień dzieci i dorosłych przez psy. Na takich zajęciach nie jest konieczne, aby uczestniczył w nich pies.
Mam nadzieję, że stare podejście do dogoterapii w końcu odejdzie całkowicie do lamusa i wkrótce wszyscy dogoterapeuci i kynoedukatorzy będą korzystać z najnowszej wiedzy naukowej oraz prowadzić zajęcia z psem i o psach możliwie jak najbardziej etycznie, a psy uczestniczące na zajęciach będą mogły być psami, komunikować się, a ich komunikaty być prawidłowo odczytywane, a także same decydować o tym czy chcą uczestniczyć w zajęciach czy chcą wyjść już z sali. Bo komfort i dobrostan psa pracującego powinien być nadrzędnym celem opiekuna psa.
