Problem z ciągnięciem u psów jest dość często poruszany zarówno w Internecie jak i na szkoleniach dla profesjonalistów i opiekunów. Wymyślono już wiele sposobów na radzenie sobie z ciągnącym psem, wszystkie sprowadzają się do trzech głównych tematów czyli używania odpowiedniego sprzętu, trenowania psa w utrzymywaniu luźnej smyczy oraz nauki zarządzania środowiskiem i psiej komunikacji.
Sprzęty spacerowe
Kupowanie specjalnych smyczy czy inwestowanie w nowe obroże lub szelki nie jest obowiązkowe, ale przy silnych i mocno szarpiących psach mogą być przydatne. Co mamy do wyboru:
Smycz z amortyzatorem – taka smycz posiada amortyzator, który łagodzi szarpnięcia, jednak przez to bardziej się rozciąga, co może powodować mniejszą kontrolę nad psem na smyczy.
Szelki typu easy-walk – szelki o specjalnym kroju, które poprzez napięcie na odpowiednie partie ciała psa, zmniejszają możliwość ciągnięcia. Nie w każdym przypadku się sprawdzą, przy mocno ciągnących psach szelki będą się przesuwać na bok. Pies nie uczy się także utrzymywania luźnej smyczy podczas spaceru, po zmianie na inne szelki nadal będzie ciągnął.
Szersza obroża – chodzi tutaj o szerokość taśmy, nie obwodu. Szersza obroża daje lepszą kontrolę nad psem i jego ciągnięciem.
Długa linka – czasem zmiana smyczy na długą linkę powoduje, że pies czuje się pewniej i przestaje ciągnąć. Aby pies mógł swobodnie chodzić na smyczy, potrzebna jest min. 3 metrowa smycz, natomiast na dłuższe spacery lepsza będzie smycz 10 metrów. Ponadto do ciągnących psów warto dokupić sobie dobre rękawice do linki, uchronią one dłonie przed bolesnymi otarciami od linki.
Trening (nauka rezygnacji)
Cały trening luźnej smyczy to nic innego jak trening rezygnacji. Do treningu potrzebna jest nam znajomość motywacji własnego psa oraz umiejętność stosowania odpowiedniej nagrody do sytuacji. Ćwiczy się z psem najpierw w domu, potem gdzieś w spokojnym miejscu, powoli przechodząc do trudniejszego środowiska. Przećwiczyć trzeba zarówno niepodejmowanie pokarmu jak i spokojne mijanie przechodniów oraz najtrudniejsze czyli mijanie psów i rezygnacja z pogoni za dzikimi zwierzętami. Jednak żaden trening nie da nam psa, który nigdy już nie pociągnie na smyczy, to się może wydarzyć i nie ma co mieć pretensji o to do psa. To jak długo będzie trwał trening zależy od temperamentu psa, są psy mniej lub bardziej pobudliwe. Taki plan pracy najlepiej uzgodnić z behawiorystą, który ułoży indywidualną ścieżkę szkolenia.
Zarządzanie środowiskiem
Na codzień i w treningu ważne jest zarządzanie środowiskiem. Nie wprowadzanie psa w sytuacje, które mogą go przerosnąć pozwala na uzyskanie przez psa większej pewności siebie, a to zmniejsza ilość ciągnięcia na smyczy. Dla niektórych psów ciągnięcie na smyczy jest strategią radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i towarzyszącymi im emocjami. To nie znaczy, że musimy mieć zawsze i wszędzie pełną kontrolę nad wszystkimi bodźcami, jest to niemożliwe do osiągnięcia. Chodzi przede wszystkim, aby zmniejszyć ilość bodźców i pracować nad trudnymi sytuacjami stopniowo. Na długie spacery powinniśmy się z psem udawać w takie środowisko, z jakim pies sobie radzi, aby mógł zaspokoić swoje potrzeby oraz zredukować ilość napięcia poprzez swobodną eksplorację.
Pamiętajmy również o odczytywaniu komunikatów, jakie wysyła do nas pies podczas spaceru. Pies komunikuje o swoim dyskomforcie, jeśli wyłapiemy wczesne sygnały stresu oraz zareagujemy odpowiednio np. zmieniając trasę spaceru, zwiększając dystans od stresora, to pies poczuje się lepiej i nie będzie miał powodu do ciągnięcia.
Ciągnięcie na smyczy może mieć podłoże stresowe, odczytywanie sygnałów stresu oraz pomaganie psu w radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami zredukuje ciągnięcie. Ponadto, aby ułatwić sobie nieco pracę nad luźną smyczą możemy pomóc sobie stosując omówione w artykule narzędzia. Nawet najkrótszy spacer powinien się odbywać na minimum 3 metrowej smyczy, na krótszej pies nie ma możliwości swobodnego chodzenia i zawsze będzie ciągnąć.

