Skończyłam właśnie swój kolejny kurs Nosework i chciałam opowiedzieć trochę na temat kursu, o tym jak przebiegały egzaminy oraz o moim udziale w zawodach i testach zapachowych. Będzie to taki luźniejszy wpis relacjonujący nasze zmagania.
Po co mi był drugi kurs?
Rok temu robiłam już kurs Nose Work, był to kurs z organizacji Nose Work Polska, gdzie są inne zapachy niż w pozostałych organizacjach w Polsce, tam pracuje się na hydrolatach eukaliptusa, liścia laurowego i lawendy. Niestety poza kursem nie miałam możliwości dalszego rozwoju, a bardzo chciałam z moimi psami zrobić testy zapachowe i brać udział w zawodach. Wiadomo, nie ćwiczy się dla samych zawodów i zawody nie mogą być głównym celem zabierania się za jakiś sport, ale mnie to zdecydowanie bardziej motywuje do pracy, jeśli mam przygotować się do jakiegoś egzaminu. Chciałam też móc przygotowywać klientów do zawodów.
Dzięki uczestnictwie w drugim kursie nauczyłam się nowych metod wprowadzania psa w Nosework, tego jak pracować na olejkach zapachowych, a także przygotowania psa do testów i zawodów.
Egzaminy
Egzaminy były wieloetapowe, w trakcie kursu musiałam wiele rzeczy się nauczyć, swojego psa, klienta. Była jedna praca pisemna do zaliczenia, filmiki z własnej pracy, filmiki z pracy z klientem oraz jego testów zapachowych, ponadto egzamin teoretyczny, praktyczny i testy zapachowe z własnym psem oraz wiadomo praca podczas kursu z własnym psem. A na koniec zgłosiłam na testy zapachowe jeszcze jednego swojego psa i na zawody psa z którym pracowałam podczas kursu, a dokładniej Kiara jeździła ze mną do Krakowa i zdawała egzaminy i zawody, a Mavis pracowała z moim mężem, ze mną i zabrałam ją na same testy.
Testy zapachowe
W PAZiA, czyli w organizacji, w której robiłam teraz kurs, testy zapachowe odbywają się na 10 drewnianych pudełkach, z czego w jednym z nich jest zapach. Do każdego zapachu trzeba podejść do oddzielnego testu, czas na odnalezienie przez psa i zgłoszenie tego sędziemu to 3 minuty. Najważniejsze jest to, że podczas zgłoszenia alarmu pies musi znajdować się przy właściwym pudełku. Z Kiarą zaliczyłyśmy wszystkie 3 zapachy za pierwszym podejściem, z czego jestem ogromnie dumna. Przy Mavis musiałam powtórzyć goździk, ale ona miała trudniejsze warunki, bo zdawała na zewnątrz, a Kiara w budynku. Ostatecznie obie suczki mają wszystkie testy zaliczone. Po zaliczeniu kursu mogę takie testy robić klientom, które uprawniają do startu w zawodach organizowanych przez PAZiA.
Zawody
Jeśli chodzi o sport, to start w zawodach jest najbardziej komfortowy ze wszystkich innych sportów. Na ringu obecnych jest minimum osób i żadnych innych psów. Pies ma najlepszy możliwy komfort pracy. Dlatego też możliwy jest start psów agresywnych (nie lubię tak tego określać, ale każdy wie o co chodzi), stąd bardzo będę się starać aby i mojego Uriela przygotować do zawodów, żeby on też miał swoją szansę.
Kiara wystartowała w 4 specjalnościach na I stopniu : pojazdy, woda, pomieszczenia i pojemniki. Tylko przy samochodzie nie udało się odnaleźć próbki, reszta zaliczona. Mimo bardzo dobrych czasów w specjalności pomieszczenia i pojemniki nie udało się nam być na podium. Na kolejne zawody szykuję się w grudniu już z obiema suczkami.
Wszystkim bardzo polecam ten sport, już nie koniecznie starty w zawodach, bo to już tylko taka wisienka na torcie, aczkolwiek dla mnie bardzo motywująca. Jeśli ktoś z Was byłby chętny, a jest z okolic śląskiego lub małopolskiego, to polecam się, zapraszam na treningi indywidualne i może nawet razem będziemy startować w zawodach 🙂
