Trudności w życiu z wieloma zwierzętami

by

Absolutnie nie narzekam na ilość obowiązków, które na siebie sprowadziłam, kocham zwierzęta i uwielbiam się nimi otaczać, co nie znaczy, że jest to łatwe oraz nie znaczy także, że wszystkie obowiązki związane z ich posiadaniem są dla mnie czystą przyjemnością. Ja mieszkam w bloku z windą, więc niektóre z tych trudności mogą pokrywać się z waszymi, a niektóre w ogóle was nie dotyczyć. Trzymam u siebie też tylko dwa gatunki zwierząt, koty i psy (jaszczurki czy modliszki nie wliczam, bo to zwierzęta głównie terrariowe, przez co łatwiej nimi zarządzać), dlatego też wpis jest pisany z mojej perspektywy, o moich doświadczeniach i nie koniecznie moje pomysły na rozwiązywanie problemów sprawdzą się u każdego.

Utrzymanie czystości

To duże wyzwanie, mam zwierzęta długowłose i półdługowłose, które mają w dodatku grube podszerstki, dlatego codziennym moim obowiązkiem jest odkurzanie, nie jakieś super dokładne, ale przynajmniej powierzchnię użytkową trzeba posprzątać. Natomiast raz-dwa razy w tygodniu (w zależności ile mam czasu) trzeba posprzątać dokładnie razem z mopowaniem. Nie mam odkurzacza automatycznego, kiedyś bardzo chciałam kupić, wiem, że u wielu osób się sprawdza, niestety ze względu na konieczność zamontowania bramek rozporowych, nie ma sensu u mnie taki odkurzacz, musiałabym go ręcznie z pokoju do pokoju przenosić. Ponadto Mavis na swojej długiej sierści przynosi z zewnątrz często ogrom piasku, po spacerze w lesie w mokry dzień. Oprócz piasku zdarzają się też liście, gałązki, czasem mrówki. Kiedyś po zwykłym spacerze toaletowym przyniosła wplątany w sierść kawałek drutu, co już jest niebezpieczne, bo mogło się to wbić w skórę. A jeśli chodzi o odkurzacze, to już u dwóch udało mi się spalić silnik. Polecam częste wymienianie worków w odkurzaczach przy tylu zwierzętach i dużej częstotliwości odkurzania, bo można się nieźle zdziwić jak szybko się on zapełnia.

Poza odkurzaniem, ważne jest regularne wyczesywanie, w szczególności w okresie linienia. Ja z systematyką wyczesywania mam ogromny problem, ale staram się pamiętać i to robić, zwłaszcza po spacerze, aby usunąć też z sierści wplątane różne części roślin. Ponadto warto regularnie prać wszystkie kocyki i legowiska, szelki, płaszczyki, z których korzystają zwierzęta. No i właśnie, używam płaszczyków przeciwdeszczowych, a zimą podczas opadów śniegu, aby psy nie przemakały i nie panierowały się przez to w piach. W błotniste tereny takie jak las polecam płaszczyki z nogawkami. W zmniejszeniu ilości piasku pomaga też regularne podcinanie sierści na łapkach. Natomiast aby zmniejszyć ilość wypadanej sierści i ogólnie poprawić jej jakość warto zadbać o dobrą dietę wzbogaconą o kwasy EPA i DHA.

Nie można pominąć sprzątania kuwet. Ja myję je całe wraz z wymianą żwirku raz w tygodniu, a codziennie (2-3 razy) wyciągam nieczystości, czyli kupę i siku. Używam żwirku kukurydzianego, który trochę się roznosi. Pomaga wycieraczka przed kuwetą, taka plastikowa z wyjmowaną kratką, aczkolwiek Vesna uwielbia kopać, więc pomimo wysokich rantów kuwety, to trzeba raz dziennie wokół niej odkurzyć.

Weterynarz

Przy tylu zwierzętach często jest się u weterynarza. I nawet nie chodzi o to, że tak często chorują, ale samo dbanie o profilaktykę u tylu zwierząt pochłania więcej czasu. Oczywiście staram się brać ze sobą kilka zwierząt na raz, umawiając wszystkich na ten sam dzień, co oszczędza czas. Jednak zdarza się, że przez kilka miesięcy nie muszę odwiedzać weta ze zwierzętami, bo podrzucam albo materiał do badań, albo przychodzę tylko po jakieś leki. Jednak nawet nie dawno zdarzyła mi się sytuacja, że jednego dnia byłam z Vesną na ściągnięcie szwów po kastracji, a na drugi trzeba było iść z Kiarą, bo oczko się zaczerwieniło i wyszło zapalenie bakteryjne.

Drugą sprawą związaną z weterynarzem są koszty. Zarówno profilaktyka jak leczenie nie jest w żaden sposób refundowane, wszystko pokrywa się z własnej kieszeni. I tu nie da się na niczym zaoszczędzić, owszem, można zdecydować się na mniej dokładne badania, obejmujące mniej parametrów, ale pytanie czy warto. Czasem faktycznie nie opłaca się robić jakiś badań lub wystarczy powtórzyć badanie tylko jakiegoś parametru, ale częściej jednak wykonuje się szersze panele, aby dostać lepszy obraz tego na czym się stoi. Na pewno suplementy wychodzą taniej w Internecie niż u weta, więc jeśli można poczekać, coś nie jest na już, a można kupić poza gabinetem weterynaryjnym w sklepach zoologicznych, to często taniej jest właśnie przez Internet.

Koszty utrzymania

Już wspomniałam co nieco o tym w poprzednim akapicie, jednak koszty to nie tylko weterynarz. Największą część wydatków pochłania jedzenie, moje psy są na BARFie, koty jedzą puszki, do tego koszt smaczków i gryzaków. Wiadomo najtaniej wychodzi karmienie suchą karmą, jednak nie jestem zwolenniczką karmienia suchą karmą, u mnie lepiej sprawdza się karmienie BARFem i puszkami, ponieważ to moje zwierzęta najlepiej tolerują, przy suchym miałam różne perypetie, a koty nie powinno się karmić suchą karmą, ponieważ wtedy nie pobierają odpowiedniej ilości wody.

Poza jedzeniem, przy dwóch kotach schodzi mi dość sporo żwirku. Takie rzeczy jak szczotki, zabawki to koszty ponoszone raz na jakiś czas i używa się ich dla wszystkich zwierząt. Klatki czy transportery, kocyki, drapaki kupuje się raz na kilka lat, a kuwety kupuje nowe co rok-dwa lata. Wiadomo, każdy pies musi mieć swoje szelki, smycz, obrożę, adresówkę, płaszczyk, zaś np. pas trekkingowy kupuje się na ilość przewodników wychodzących z psem, podobnie nerki i saszetki na smaczki. Podobnie też odzież spacerowa, kupuje się ją na tyle osób ile z psami wychodzi, jednak też jest to koszt, który trzeba ponieść, bo zwykłych ciuchów szkoda na błotne spacery i są za mało wytrzymałe na wychodzenie z psami w teren. Ze wszystkimi akcesoriami można nieźle popłynąć przy zakupach, czasem warto kupić coś używanego, aczkolwiek mi się nie chce szukać, porównywać, dlatego kupuję wszystko nowe.

Zaspakajanie potrzeb

Niby oczywiste, że im więcej zwierząt, to tym więcej obowiązków. W dodatku każdego trzeba traktować indywidualnie i poświęcać mu swój czas. Na spacery psy wychodzą razem, jednak jeśli chodzi o zabawę i trening, to już nie ma miejsca na oszczędności. Jeden z plusów większej ilości psów jest taki, że jeśli pracuje się z jednym, to pozostałym wzrasta motywacja do pracy, bo one też chcą coś porobić. I np. miałam taką sytuację ostatnio, gdy dość intensywnie trenowałam z dziewczynami Nosework, a Uriel mi się wyłamał i stwierdził, że to nie dla niego. Gdy przyszło do ćwiczeń z przeszukiwania wnętrz, to Uri był bardzo zainteresowany, co robimy. Więc schowałam mu próbkę w łatwym miejscu i tak rozpoczął swoją przygodę. Gdy poćwiczyliśmy już jakiś czas wnętrza, to spróbowałam z nim wrócić do prostszych ćwiczeń, tych które były dla niego nudne i robiliśmy przeszukiwanie pudełek, później pudełek z wodą i ziemią. Wtedy okazało się, że jednak lubi pracę nosem i możemy również ćwiczyć inne przeszukiwania, a nie tylko wnętrza.

Jeśli chodzi o koty, to na razie mam małe doświadczenie w posiadaniu dwóch kotów, widzę, że Feniksa nie interesuje, gdy bawię się z Vesną, jednak, gdy poświęcam czas na pieszczoty Feniksowi, to Vesna też przychodzi i prosi o uwagę. Mam dwie ręce, więc w zasadzie nie ma problemu.

Generalnie nie można się wyręczać tym, że skoro mamy dwa koty (lub dwa psy), to one zajmą się sobą i wystarczą im interakcje między sobą, a człowieka już nie potrzebują. W takim wypadku relacja między kotem a człowiekiem się osłabia, a chyba nie po to sprawialiśmy sobie kolejne zwierzę, żeby pozostawić je samym sobie.

Zarządzanie przestrzenią

Im więcej zwierząt tym trudniej pogodzić interesy wszystkich. Każde wymaga przestrzeni do odpoczynku dla siebie, gdzie inny osobnik mu w tym nie przeszkadza. A sytuacja, gdy zwierzę ma problem, bo ktoś mu przeszkadza w odpoczynku ma najczęściej miejsce, gdy w domu jest inny młody zwierz lub dziecko. I czasem w cale nie chodzi o zaczepianie do zabawy, ale problemem może być już to, że młode istoty mają dużo energii i duże zapotrzebowanie na zabawę, eksploracje. Stąd męcząca może być sama duża energia, a pies czy kot dorosły stara się wtedy cały czas kontrolować, co dzieje się w środowisku. Dlatego zbawieniem są wszelkie klatki, bramki czy gryzaki, które rozładowują napięcie. Za to dorosły kot będzie zadowolony z legowiska na wysokim poziomie ściany, gdzie młody kot/pies/dziecko nie może go dosięgnąć.

To były moje doświadczenia z tego jak radzę sobie z trudnościami, które pojawiają się, gdy zwierząt w domu przybywa. Ja uwielbiam oglądać psią i kocią komunikację, a także zawsze dbam, aby wszyscy czuli się w przestrzeni domowej komfortowo i bezpiecznie.To ważne, aby grupa dogadywała się ze sobą i rozumiała, ponieważ życie w konflikcie to jak życie na wojnie. Dlatego głównym priorytetem w posiadaniu wielu zwierząt jest umiejętność czytania ich komunikacji i zarządzanie przestrzenią. Reszta to już kwestie finansowe i czasowe.

Verified by MonsterInsights